Spartathlon Patrycji Bereznowskiej: od 200 km do mety

Ostatnie kilometry były bardzo trudne. Zmęczenie i brak snu już dawały o sobie znać.

Czekaliśmy na Patrycję na ostatnim punkcie serwisowym (10,2 km od mety przy pomniku Leonidasa) na stacji benzynowej. Przybiegł Sebastian Białobrzeski. Około 20 min po nim powinien być Łukasz Sagan, a 2-3 min po Łukaszu – Patrycja (tak przynajmniej było na kilku ostatnich punktach). Czas się już zaczynał dłużyć. Bardzo chcieliśmy by Pati poprawiła rekord trasy kobiet, a to oznacza, że z punktu powinna wybiec przed 7 rano, by spokojnie pokonać ostatnie 10 km i ukończyć bieg poniżej 25 godzin (rekord trasy należał do Katalin Nagy z USA, która ukończyła ten bieg w 25 h 7 min).

Dobiegła. Dostała ciepłą pomidorówkę, arbuza i melona, zapas izotonika w softflasku, żel z kofeiną oraz karteczkę motywacyjną i… ruszyła. O 6:56! A my do auta i pomknęliśmy do Sparty.

Gdy szliśmy pod pomnik finiszował Sebastian. Pierwszy Polak, na 5 miejscu. No to czekamy na Łukasza. A tu niespodzianka… Widzę na horyzoncie postać ubraną na biało-czerwono, więc to na pewno nie Łukasz. Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy – biegną razem! Jednak nie! To Patrycja!!! Wyprzedziła Łukasza na ostatnich 10 km!!! Nie wiem, jak ona to zrobiła, nie wiem skąd wykrzesała z siebie jeszcze tyle siły i woli walki. Dobiega do pomnika Leonidasa jako pierwsza kobieta i 6 OPEN! Poprawia rekord Katalin Nagy o 20 min.

24 h 47 min 7 s.

Zdjęcia mam nieostre… bo płakałam razem z Nią!

Trójka Polaków w pierwszej 10 Spartathlonu! Sebastian, Patrycja i Łukasz. Odpowiednio 5, 6 i 7 miejsce.

Wszelkie prawa zastrzeżone. W sprawie publikacji zdjęć w mediach (prasa, Internet) bardzo proszę o kontakt: amikulska@gmail.com

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz